Pogoda



Temat pogodowy zaczęliśmy od wymiany pomocy na naszej półce. Potrzebny był nam termometr i to najlepiej rtęciowy, a taki w ostatnim czasie trudno dostać. Przypomniało mi się, że dawno temu u mojej babci był termometr z góralką i góralem. Tak więc wyruszyliśmy na targowisko pod Gubałówkę. Tam zaopatrzyliśmy się w termometr, prawie identyczny jak z moich wspomnień. W oko wpadła mi jeszcze skarbonka, dokładnie taka sama jaką miałam będąc przedszkolakiem. Nie obyło się od biegania za gołębiami przy targowisku.

Do tego tematu wykorzystane wykorzystaliśmy kilka książek.

Na dużej planszy „Kocham przedszkole” ze sklepu WSiP dziewczynki ustawiały słoiczki z żywiołami. Było też malutkie doświadczenie. Na żywiole ognia postawiliśmy świeczkę i dzieci zaobserwowały, że po zakryciu słoiczkiem, płomień gaśnie. Sabinka zrozumiała, że bez tlenu nie może być ognia.

Staramy się wprowadzać niektóre elementy z pedagogiki Montessori. Dziewczynki coraz częściej pracują na dywanikach. Wyznaczają one ich przestrzeń tak, że druga osoba nie może zaburzać pracy innym. Tak więc na dywaniku zostały rozłożone karty obrazkowe z typami pogody i podpisami
w języku angielskim. Karty te wycięłam z pomocy dydaktycznych dołączonych do miesięcznika Bliżej przedszkola. Sabinka potrafi już czytać (jeszcze nie płynnie, ale pomalutku :)), więc sama dopasowywała podpisy do obrazków, a Marta starała się powtarzać. Po zakończonej pracy, dziewczynki zwijają dywaniki i odkładają na do specjalnego kosza z matami.

Przez jakiś czas Sabinka prowadziła obserwację pogody na kalendarzu pogodowym ze sklepu WSiP.

Również ze sklepu WSiP mamy termometr, na którym ustawiana była temperatura. Zaprezentowaliśmy też naszą domową stacje pogodową. Pokazaliśmy jak odczytywać temperaturę. Sabinka wypełniła kilka kart pracy
z Printoteki.

Ponownie wykonaliśmy eksperyment z cukierkową tęczą. Do tego celu potrzebne były cukierki Skittles
i ciepła woda. Przygotowałam razem z Sabinką potrzebne rzeczy na tacy. Sama poukładała cukierki na talerzu i pomalutku polała wodą.

Na zewnątrz było już trochę śniegu, więc do zabawy z tym zjawiskiem wykorzystaliśmy karty ze sklepu
I believe in Montessori. Zadanie polegało na dopasowaniu maleńkich płatków śniegu do dużych. Obyłoby się bez lupy, ale z lupą była fajniejsza zabawa.

Również w sklepie I believe in Montessori zakupiliśmy karty trójdzielne z instrumentami meteorologicznymi. Nazwy zostały zmienione na język polski.  Na dywaniku przeprowadziłam lekcję trójstopniową, później Sabinka sama dopasowywała napisy do odpowiednich obrazków. Na oddzielnych kartach miałam opisy przyrządów.

Przypomniało mi się gdzie w naszym mieście jest Instytut Meteorologii. Wybrałyśmy się więc tam na spacer. Na razie oglądałyśmy instrumenty przez siatkę, porozmawiałyśmy o nich i o przesyłaniu danych do serwisów pogodowych, aplikacji itd. Może kiedyś uda się załatwić wejście do takiej stacji.

Z Printoteki pobrałam karty typu “Kto ma? Mam…” . Dziewczynki polubiły grę
i próbowały nawet grać samodzielnie (pięciolatka i dwulatka).

Skoro było o tęczy i chmurkach, to nie mogło zabraknąć drewnianej tęczy Grimms. Dziewczynki lubią się nią bawić. Często robi za zagrodę dla zwierzątek Schleich lub jest torem dla kulek Grimms. Sabinka potrafi nakładać na siebie pod odpowiednim kątem kolejnych części tęczy tak, żeby po popchnięciu jednego elementu, wszystkie złożyły się razem. Wśród pomysłów na wykorzystanie tęczy, znalazłyśmy kształt chmurki, więc do tematu pogodowego super się to wpisało.

Podążaj za nami i polub nas:
Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Facebook
Instagram